ПІСНЯ III
Самоткані полотна тчуть дівчата –
Пріськи, Настки, Ярини – як їх звати? –
на цупку селянську вдяганку
і на вишивку-вишиванку.
Прядуть, вишивають на п’яльцях,
і прядеться Волинь в їхніх пальцях,
у лляних лишається ряднах
і в узорах, простих і ладних.
Прядуть Пріськи, прядуть Ярини,
і Волинь до полотен лине,
вся в узорах простих, народних, –
ось вона, Волинь на полотнах…
Вигортаються скиби землі, як чорні полотна,
хоч весна тут буває голодна.
Гриць весною ту землю плужить,
за хліб Божий Богові служить.
Чи в стодолах жита-гречки замало,
що село торік засівало?
Гриць і в голод оре із кіньми,
зерно в землю родючу вкиньмо…
Вигортаються скиби землі, як чорні полотна,
хоч весна тут буває голодна.
Хоч і голод – засіється скиба,
щоб Волинь не була без хліба…
Сплять у росах яри й придолинки,
над ними пісня котиться дзвінко,
котиться дзвінко, до хат долинає,
білі двері на шлях прочиняє.
1937
Zygmunt Jan RUMEL
PIEŚŃ III (fragment)
Samodziały, samodziały tkają dziewczęta
Pryśki, Nastki, Jaryny – nie pamiętam –
na surową, na chłopską odzież
i na hafty, których nie wypowiem.
Przędą, przędą na kołowrotkach,
Wołyń w palcach ich barwnie się mota
w proste znaki i proste nici
na płóciennych, lnianych okryciach.
Przędą Pryśki, przędą Jaryny,
już oprzędły płótna Wołyniem
w znakach prostych i jak najprościej
na tych płótnach Wołyń się mości…
Czarno się skiba kładzie, bo rodny jest czarnoziem,
choć Hryć wiosną orze o głodzie.
O głodzie Hryć wiosną orze
choć chleb i dla niego boży.
Czyście żyto ukryli w stodołach,
Że o głodzie Hryć na konie woła,
czy zabrakło kaszy hreczanej
z rodnej ziemi latoś oranej?
Czarno się skiba kładzie, bo rodny jest czarnoziem,
choć Hryć wiosną orze o głodzie.
Lecz nie wstrzyma głód chłopa dłoni
póki chlebem nie wzejdzie Wołyń…
Po rozłogach i jarach rośnych
echem toczy się pieśń donośna,
echem toczy się, do chat dociera,
białe drzwi na gościńce otwiera.
1937
