А коли його з вами не буде,
Поховайте й насипте курган
У степу, де вітрів перегуди
Будять сонний сріблястий бур’ян.
Хай китайкою ляже на очі
Червонястого місяця схід.
Хай лелека вгорі затуркоче,
Переймаючи вітру політ.
Хай затужать орли-верховоди,
Смуток лютня оберне у спів.
Він про вашу і нашу свободу
Все співав і співав, доки жив.
Хай же сутінки – всупереч смерті –
В синій колір забарвлюють вись,
Щоб у Всесвіт, над ним розпростертий,
Він довіку щоночі дививсь!
Zygmunt Jan RUMEL
NA ŚMIERĆ POETY
A kiedy go z wami nie będzie –
Usypcie mu kurhan stepowy –
Aby słyszał, jak burzan pieśń gędzie
I wiatr stepem przewala się płowy…
By mu miesiąc wstający z limanów
Oczy prószył kitajką czerwoną…
I kląskanie by słyszał bocianów,
Gdy piórami lotnymi wiatr chłoną…
Niech tam orły dziobami pieśń skraszą,
A teorban piosenką zakwili…
Bo o wolę on waszą i naszą
Śpiewał – zanim odpoczął w mogile…
Niech tam zmierzchy siniejąc rozgarną
Błękit nieba najczystszy i skromny –
Aby nocą wieczyście już czarną
Patrzył w wszechświat ponad nim ogromny!
